Archiwum kategorii 'Śluby'
A wszystko przez to, że Grażynka i Tomasz wybrali sobie na ceremonię ślubu miejsce pod chmurką na terenie Pałacu w Wojanowie :) Jak się domyślacie tegoroczne lato nie rozpieszczało ładną pogodą, więc praktycznie do ostatnich minut przed ceremonią nie wiedzieliśmy czy odbędzie się ona na powietrzu, czy też w przypadku deszczu młodzi z gośćmi szybko przeniosą się pod dach. Ostatecznie perfekcyjnie zorganizowana uroczystość (to zasługa agencji AMP) przebiegła zgodnie z planem :)

Gdy wracam do zdjęć Eli i Piotrka to w pamięci ma przede wszystkim śliczną katedrę w Żywcu, biskupa który wraz z księdzem prowadzącym zabrał młodych pod samiuśki ołtarz (co mi baaaaaardzo zawęziło pole manewru z aparatem) oraz najdłużsiejszy plener jaki z Magdą mieliśmy okazję wykonywać. Wspomnę tylko, że przez część dnia poruszaliśmy się po Beskidach terenówką odwiedzając miedzy innymi Halę Miziową. Swoją drogą jazda po górach na “pace” naszego autka to przeżycie samo w sobie niezapomniane :D

Gdy wracam do zdjęć z tego ślubu to przede wszystkim przypomina mi się fantastyczna atmosfera jaką tego dnia Olga i Tomek wprowadzili w zamkowe komnaty. Zdjęcia praktycznie robiły się same, a jednym niedosytem tego dnia był dla mnie fatalnie ciemny i niezbyt kontrastowy kościół – przez całą mszę w zasadzie nie schodziłem z ISO 6400. Brrr – nie lubię tak :] Reportaż powstał krótki ale mam nadzieję, że treściwy.

Jeżeli odwiedzacie tego bloga od dłuższego czasu to z pewnością stwierdzicie, że Dorotę i Maćka już skądś znacie i będzie to prawda : ) W maju tego roku Dorota i Maciek w Warszawskim kościele p.w. Wniebowzięcia N.M.P. zamienili się miejscami ze swoimi przyjaciółmi Dominiką i Sebastianem, a ja tego dnia w trakcie reportażu ponownie miałem okazję doświadczyć bardzo przyjemnego “daja vu”. Dziękuję, że mogliśmy z Magdą być częścią tego dnia.

Lato, czyli z czasem jest krucho (a w najbliższych miesiącach będzie go jeszcze jeszcze mniej), niemniej od czasu do czasu coś się tu pojawi :] Dziś zapraszam na kilka migawek z reportażu ślubnego Kamili i Jacka.
Hmmmm :] Wszystko co chciałbym napisać przy okazji tego wpisu zrobiła już Magda na swoim blogu, więc powtarzał się już nie będę :) Natomiast skorzystam tu z okazji by już osobiście podziękować Pawłowi Perłowskiemu za przewodnictwo, asystę i sugestie w czasie sesji plenerowej : )
Zdjęciami z bardzo ważnego dla Agnieszki i Marcina dniach chciałbym zamknąć ubiegły rok. Sam materiał na pewno znacie z galerii na mojej stronie WWW, ale chciałbym by znalazł się on w wersji skróconej również tu.
Kominkowe studio to tak naprawdę “Sala Kominkowa” w szczecińskim Hotelu Park – jednak w czasie przyjęcia ślubnego Karoliny & Marka jej wnętrze posłużyło nam za plan zaimprowizowanej sesji studyjnej ;)
Dziś czas na nadrabianie zaległości :) Ulę i Marka miałem okazję obfotografować na długo przed ślubem i efekty naszego pierwszego spotkania są do obejrzenia tutaj. Nasze drugie spotkanie przebiegało pod znakiem jeszcze większej (tak, to jest możliwe) dawki uśmiechu, ale o tym niech już może opowiedzą zdjęcia:

Pałac w Staniszowie do niedawna znałem wyłącznie z telewizji, a konkretnie z serialu “Tajemnica twierdzy szyfrów” – bo to w jego wnętrzach kręcono wiele scen. W sumie odtworzenie klimatu tamtych lat na potrzeby filmu nie było trudne, bo to dość magiczne miejsce, w którym można odnieść wrażenie, że czas zatrzymał się wiosną 1945 roku. Ale chyba nie o tym powinienem napisać przy okazji wpisu na blogu o tematyce fotograficzno-ślubnej ;) Ślub (i przyjęcie) Doroty i Salvatora spośród tych na których miałem okazję do tej pory pracować wyróżniały dwie sprawy: przemówienia rodziców młodych (takiej tradycji na razie w kraju nie dorobiliśmy się a szkoda bo miło posłuchać na przykład o tym, że tato pana młodego gdyby tylko miał jeszcze jednego syna na wydaniu to z pewnością wydał by go za polkę ;) ) i fantastyczna otwartość gości na aparat. Szczególnie to ostatnie rewelacyjnie pomagało w pracy – dzięki temu miałem na przykład okazję zrobić pierwsze zdjęcie zbiorowe na którym wszyscy mieli otwarte oczy i patrzyli w obiektyw. Niby banał, bo jeżeli Młodej Parze na takim pamiątkowym zdjęciu zależy to goście chyba powinni się nieco zdyscyplinować, ale niestety w typowo polskich warunkach jest to raczej niewykonalne :P

Dziś zapraszam do krótkiej plenerowej galerii z Dorotą i Mirkiem w rolach głównych :)

Mechanizm, który normalnie wspiera mnie w selekcji – czyli odłożenie materiału na bok, żeby nabrać dystansu i dzięki temu spojrzeć na niego bardziej krytycznie – w przypadku poniższych zdjęć zawiódł na całej linii. Dlaczego? Żebym to ja wiedział : ) Jeżeli jednak miałbym wskazać na coś, co wyróżniło Najważniejszy Dzień Dominiki i Sebastiana na tle innych ślubów a w konsekwencji przełożyło się na kłopoty z selekcją zdjęć, to wymieniłbym trzy czynniki: spokój, spokój i jeszcze raz radość :P Tamtego sobotniego dnia pośpiechu (a w konsekwencji stresu) nie stwierdziłem, a jeżeli był on obecny w powietrzu, to w stężeniu niewykrywalnym moim okiem i nosem (czyli tak jak by go nadal nie było). Efekt zasadniczy? Udzielający się tego dnia wszystkim gościom świetny nastrój. Efekt uboczny? Bodaj najobszerniejsza galeria na tym blogu.
Zapraszam : )

Plenerowa “mokra” sesja ślubna to niekoniecznie odkrywczy pomysł, niemniej jeżeli się czegoś takiego wcześniej nie robiło (a tak było zarówno w moim jak i Agnieszki i Andrzeja :D przypadku), to takie zdjęcia stają się jednak małym odkrywaniem ameryki. Po sesji pozostał mały niedosyt spowodowany tym że do Krzeszowa nie dotarliśmy przynajmniej pół godziny wcześniej – do dyspozycji byłoby o wiele atrakcyjniejsze światło, a tak zdjęcia kończyliśmy praktycznie o zmroku.

Nie będą to pierwsze zdjęcia Justyny i Maćka na tym blogu, gdyż miałem już przyjemność spotkać się z nimi wcześniej na sesji zaręczynowej. Pewnego słonecznego, wiosennego i sobotniego popołudnia przyszedł czas by powiedzieć sobie “TAK” : ) Ja przy tym byłem i takie zdjęcia zrobiłem:





