Kilka “strzałów” z krótkiej sesji studyjnej. W roli głównej Karolina.

Zobacz cały wpis »
Na Dagmarowe warsztaty introligatorskie w Chojnej w towarzystwie Grześka Żuchowicza, Pawła Perłowskiego i Staszka Wesołowskiego wyruszyłem w czwartek wieczorem. 24 godziny później dołączyła do nas moja żonka Magda a w sobotę rano Agnieszka Porada.

Pierwsza część prac nad albumem – pliki z jego poszczególnymi stronami wygenerowane przez program w którym każdy z nas wcześniej przygotował album należało nieco dopasować do docelowego ułożenia poszczególnych kart w okładce.
Zobacz cały wpis »
Taka mała próba zebrania wszystkich za i przeciw w temacie tematu :)
Za:
Jesteście rozluźnieni. Nie ma już stresu a czasem i pośpiechu – niestety wciąż typowych dla dnia ślubu.
Pierwsza dłuższa sesja przed obiektywem to też często stres, na rozluźnienie potrzeba czasu którego wtedy nie ma.
Nie ma zostawiania gości na sali.
Godzina na takie zdjęcia to za mało czasu.
Brak czasu na odwiedzenie kilku miejsc, o sesji całodniowej oczywiście trzeba zapomnieć.
Jeżeli nawet czasu będzie ciut więcej to po 2 godzinach chodzenia, będziecie zmęczeni, a przed wami cała noc.
Plener potrafi być wyzwaniem dla sukni i garnituru, łatwo je pobrudzić, a przed wami nadal cała noc.
Twój przyszły mąż nie ma już argumentu, że kupiłaś szałową suknię by założyć ją tylko raz :) Pochodzisz w niej dłużej.
Przeciw:
Trzydzieści wsuwek we włosach – trudno z tym spać, jeszcze trudniej następnego dnia doprowadzić fryzurę do ładu.
“Wygoda”.
Dodatkowe koszty dla fotografa (koszt noclegu, dodatkowa stawka z cennika za plener w innym dniu).
To z mojego doświadczenia, jeżeli masz inne spostrzeżenia – napiszcie w komentarzu, chętnie te listę uzupełnię :)
Jeżeli nadal masz wątpliwości – polecam tę dyskusję :)